Czy znasz kung-fu? Wing Tsun kung-fu
2011/06/20 16:35 | dodał: ol
Fot. mat. prasowe
„I know kung-fu” - powiedział Neo do Morfeusza w jednej ze scen kultowego już filmu „Matrix”. Tuż po tej kwestii można obejrzeć jedną ze zgrabniej skręconych bijatyk w historii kina. Wszystko ładnie wygląda, widać piękne, szerokie ruchy, jednak mistrzowie kung-fu, wiedzą, że te widoczki z prawdziwymi sztukami walki niewiele mają wspólnego. Tak jest w większości filmów, ale nie we wszystkich. Zdarzają się takie, które przemycają do kina fragmenty prawdy na temat którejś ze sztuk walki, zwłaszcza jeśli mają swojego zagorzałego adwokata. Tak jest w przypadku Wing Tsun kung-fu oraz Roberta Downey Jr.
Aktor jest zapalonym uczniem trenującym Wing Tsun. W wywiadach często wspomina o tym, jak wiele ta sztuka walki wniosła do jego życia. Nie wykluczone, że to właśnie za jego sprawą w najnowszej adaptacji przygód Sherlocka Holmesa, w której zagrał główną rolę, pojawiła się bardzo ciekawa scena walki mocno nawiązująca do specyfiki Wing Tsun. Najpopularniejszy detektyw świata rozwala w niej na łopatki rosłego boksera dzięki umiejętnościom typowym dla Wing Tsun, czyli znajomości zasad biomechaniki oraz fizjonomii ludzkiego ciała. Rozprasza swojego przeciwnika, trafia w czułe miejsca oraz pokonuje go dzięki dynamice oraz metodyczności swojego ataku.
Fragmentu filmu "Sherlock Holmes"
Scena ta idealnie oddaje istotę koncepcji Wing Tsun. Spośród dziewięciu głównych styli kung-fu, które wyrosły z tradycji klasztoru Shaolin jest to jedyny system, który nie naśladuje zwierząt oraz nie wymaga użycia dużej siły. Przy wykorzystaniu prostych do nauczenia technik pozwala natomiast „pożyczyć” siłę przeciwnika i obrócić ją przeciwko niemu. Według legendy Wing Tsun zostało stworzone przez kobietę, zatem niemal z definicji jest oparte przede wszystkim na sprycie i przebiegłości.
Ale nie tylko. Mistrzowie często powtarzają, że dobre Wing Tsun to przede wszystkim mocne uderzenie, a to w tej konkretnej sztuce walki jest dość nietypowe. Jeśli chcemy przeciwnika uderzyć w stylu Wing Tsun powinniśmy nacierać na niego gradem ciosów, raz za razem trafiając we wrażliwy punkt na ciele napastnika. W długim, średnim a szczególnie bliskim dystansie liczy się przede wszystkim tzw. „energia z łokcia”. Wypracowanie dobrego ciosu w stylu Wing Tsun to nie bułka z masłem. Dosadnie to pokazuje film „Kill Bill” Quentina Tarantiono, gdzie bohaterka grana przez Umę Thurman podczas nauk u Wielkiego Mistrza Pai Mei próbuje przebić deskę z odległości jednej pięści. W rzeczywistości podczas treningu uderza się w ochraniacz lub worek, nie zmienia to jednak faktu, że ćwiczenie jest bardzo trudne oraz czasochłonne. Ale efekt powala. Dosłownie.
Fragmentu filmu „Kill Bill”
Jednak Wing Tsun to nie tylko mocne uderzenie, ale również refleks. Nie ten tradycyjny, czyli oka, ale głównie refleks czucia. Żeby go rozwinąć, uczniowie wykonują bardzo specyficzne ćwiczenia o nazwie chi-sau, czyli w dosłownym tłumaczeniu z chińskiego „lepkie ręce”. Popis tego ćwiczenia w wykonaniu Nicolasa Cage’a można obejrzeć w filmie „Bangkok Dengerous”. Pokazano tam techniki, przy użyciu których można bardzo szybko pokonać nawet dużo silniejszego przeciwnika. Na zaawansowanym poziomie, mistrzowie Wing Tsun potrafią walczyć z zawiązanymi oczami, używając wypracowanego refleksu czucia.
Fragmentu filmu "Bankok Dengerous"
O ile dobre chi-sau można wyćwiczyć tylko z partnerem, najlepiej mistrzem, to zupełnie inaczej jest z technikami drewnianego manekina. Te ćwiczy się w towarzystwie kawałka drewna z wystającymi, drewnianymi ramionami. Po co? Taki trening pozwala wypracować sprężystą siłę, która z kolei przekłada się na impet i dynamikę uderzenia oraz jego precyzję. W dwóch częściach filmu „Ip Man”, opowiadających historię życia Wielkiego Mistrza, który wypromował Wing Tsun kung-fu, można oglądać jak grający główną rolę Donnie Yen, ćwiczy techniki przy pomocy tego specyficznego przyrządu. Między innymi dzięki takiemu treningowi temu niewielkiej postury Azjacie udało się pokonać silnego karatekę oraz rosłego boksera z Anglii.
Fragmentu filmu „Ip Man 2”
Inny niepozorny Azjata, Bruce Lee, był jednym z uczniów Wielkiego Mistrza Ip Mana. Aktor przez kilka lat pobierał u niego lekcje Wing Tsun kung-fu. Próbki jego umiejętności można oglądać w jego flagowym dziele, czyli „Wejściu smoka”.
Fragmentu filmu „Wejście smoka”
Jak widać Wing Tsun kung-fu urzekło wielu twórców filmowych. Na pewno nie swoją urodą, (dziwna pozycja, nietypowe ułożenie rąk, wąskie, mało widowiskowe ruchy), ale dynamiką, filozofią i przede wszystkim zabójczą skutecznością.
Wing Tsun kung-fu można trenować w Warszawie w ursynowskiej szkole, którą prowadzi Si-Fu (mistrz) Jarosław Buć posiadający 2. stopień mistrzowski IWTA, EEWTO. Więcej informacji na stronie www.wt-warszawa.pl.
O aktualnych wydarzeniach związanych ze szkołą dowiedz się na fanpage'u Facebook.com
Fragmentu filmu "Sherlock Holmes"
Scena ta idealnie oddaje istotę koncepcji Wing Tsun. Spośród dziewięciu głównych styli kung-fu, które wyrosły z tradycji klasztoru Shaolin jest to jedyny system, który nie naśladuje zwierząt oraz nie wymaga użycia dużej siły. Przy wykorzystaniu prostych do nauczenia technik pozwala natomiast „pożyczyć” siłę przeciwnika i obrócić ją przeciwko niemu. Według legendy Wing Tsun zostało stworzone przez kobietę, zatem niemal z definicji jest oparte przede wszystkim na sprycie i przebiegłości.
Ale nie tylko. Mistrzowie często powtarzają, że dobre Wing Tsun to przede wszystkim mocne uderzenie, a to w tej konkretnej sztuce walki jest dość nietypowe. Jeśli chcemy przeciwnika uderzyć w stylu Wing Tsun powinniśmy nacierać na niego gradem ciosów, raz za razem trafiając we wrażliwy punkt na ciele napastnika. W długim, średnim a szczególnie bliskim dystansie liczy się przede wszystkim tzw. „energia z łokcia”. Wypracowanie dobrego ciosu w stylu Wing Tsun to nie bułka z masłem. Dosadnie to pokazuje film „Kill Bill” Quentina Tarantiono, gdzie bohaterka grana przez Umę Thurman podczas nauk u Wielkiego Mistrza Pai Mei próbuje przebić deskę z odległości jednej pięści. W rzeczywistości podczas treningu uderza się w ochraniacz lub worek, nie zmienia to jednak faktu, że ćwiczenie jest bardzo trudne oraz czasochłonne. Ale efekt powala. Dosłownie.
Fragmentu filmu „Kill Bill”
Jednak Wing Tsun to nie tylko mocne uderzenie, ale również refleks. Nie ten tradycyjny, czyli oka, ale głównie refleks czucia. Żeby go rozwinąć, uczniowie wykonują bardzo specyficzne ćwiczenia o nazwie chi-sau, czyli w dosłownym tłumaczeniu z chińskiego „lepkie ręce”. Popis tego ćwiczenia w wykonaniu Nicolasa Cage’a można obejrzeć w filmie „Bangkok Dengerous”. Pokazano tam techniki, przy użyciu których można bardzo szybko pokonać nawet dużo silniejszego przeciwnika. Na zaawansowanym poziomie, mistrzowie Wing Tsun potrafią walczyć z zawiązanymi oczami, używając wypracowanego refleksu czucia.
Fragmentu filmu "Bankok Dengerous"
O ile dobre chi-sau można wyćwiczyć tylko z partnerem, najlepiej mistrzem, to zupełnie inaczej jest z technikami drewnianego manekina. Te ćwiczy się w towarzystwie kawałka drewna z wystającymi, drewnianymi ramionami. Po co? Taki trening pozwala wypracować sprężystą siłę, która z kolei przekłada się na impet i dynamikę uderzenia oraz jego precyzję. W dwóch częściach filmu „Ip Man”, opowiadających historię życia Wielkiego Mistrza, który wypromował Wing Tsun kung-fu, można oglądać jak grający główną rolę Donnie Yen, ćwiczy techniki przy pomocy tego specyficznego przyrządu. Między innymi dzięki takiemu treningowi temu niewielkiej postury Azjacie udało się pokonać silnego karatekę oraz rosłego boksera z Anglii.
Fragmentu filmu „Ip Man 2”
Inny niepozorny Azjata, Bruce Lee, był jednym z uczniów Wielkiego Mistrza Ip Mana. Aktor przez kilka lat pobierał u niego lekcje Wing Tsun kung-fu. Próbki jego umiejętności można oglądać w jego flagowym dziele, czyli „Wejściu smoka”.
Fragmentu filmu „Wejście smoka”
Jak widać Wing Tsun kung-fu urzekło wielu twórców filmowych. Na pewno nie swoją urodą, (dziwna pozycja, nietypowe ułożenie rąk, wąskie, mało widowiskowe ruchy), ale dynamiką, filozofią i przede wszystkim zabójczą skutecznością.
Wing Tsun kung-fu można trenować w Warszawie w ursynowskiej szkole, którą prowadzi Si-Fu (mistrz) Jarosław Buć posiadający 2. stopień mistrzowski IWTA, EEWTO. Więcej informacji na stronie www.wt-warszawa.pl.
O aktualnych wydarzeniach związanych ze szkołą dowiedz się na fanpage'u Facebook.com
Tagi: uma thurman skuteczny system wing tsun ip man bruce lee sztuka walki kung fu samoobrona wejście smoka wing tsun kung fu walka robert downey jr nicolas cage bić shrelock holmes szkoła wing tsun
Oceń artykuł:
5.00
Blipnij

