Przerwa technicza. Serwis będzie ponownie uruchomiony za parę minut

A PHP Error was encountered

Severity: Warning

Message: fopen(/data/nfs/www/dlaczego.pl/public_html/_log/views/news_20140919_0148.log): failed to open stream: No such file or directory

Filename: models/views.php

Line Number: 96

Przesądy studenckie - Magazyn Studencki ?dlaczego 
faq
A A A

Przesądy studenckie

2009/08/25 14:00 | dodał: trollbarbatus
Przesądy studenckie
przesądy studenckie
Fot. Paweł Osial
Co robisz, gdy spotkasz kominiarza? Łapiesz się za guzik. Gdy kot przebiegnie ci drogę, spluwasz przez lewe ramię. Te przesądy znają wszyscy. Ale studenci nie gęsi i swoje zabobony też mają. Wierzyć nie trzeba, poznać można.
Z buta go
Indeks nie szmata, na podłodze leżeć nie powinien. Bo jak upadnie, to razem z nim kariera akademicka posiadacza, którego podpis i zdjęcie widnieją na pierwszej stronie. Ale i na to wymyślono skuteczną obronę. Otóż leżącą na ziemi zieloną książeczkę trzeba – przed podniesieniem – potraktować...  podeszwą buta. Inaczej czeka cię naukowa porażka. Uzasadnienie tego – nomen omen – kroku jest pogmatwane. Jedni mówią o „wykopywaniu” z indeksu pecha, inni, że przydeptanie zapewnia, że twój studencki „pamiętniczek” nie będzie tak dziewiczo i świeżo wyglądał. A starego studenta licho nie dotknie. Ot, maskarada.

Indeks demonów
Co robi prawie każdy student, gdy odbiera swój pierwszy indeks w dziekanacie? Zagina jego ostatnią kartkę. Ta bowiem zawiera niewielką i niepozorną tabelkę, która ma tytuł „odejście ze studiów”. Wpisuje się tam przyczynę porzucenia uczelni, przy czym zazwyczaj ma ona następującą formę: „brak zadowalających postępów w nauce”. Jeden taki wpis przekreśla studencką karierę i nie da się takiej decyzji cofnąć. A „schowana” przed pechem ostatnia kartka uspokaja i daje złudną nadzieję, że jakoś uda się przez tych pięć lat prześlizgnąć. Skuteczność tego zabiegu magicznego jest dyskusyjna, jednak po co kusić licho?

Legendy ciążą
A raczej są z nią związane. I przez to studentki nie mają zbyt łatwego życia. Zwłaszcza te z Krakowa. A już te, które studiują na filologii polskiej, mają, mówiąc kolokwialnie, przerąbane. A przy okazji nachodzą się trochę. Wierzy się bowiem, że jeśli studentka, pędząc na zajęcia, przeskoczy – skracając sobie drogę na wydział – przez łańcuch okalający budynek na ulicy Gołębiej, zajdzie w ciążę. I naturalnie studiów nie skończy. Przesąd fajny, ale związek przyczynowo-skutkowy w tym wypadku jest zupełnie niejasny. Od łańcucha w ciążę zajść chyba jest trudno...

Ta ostatnia wycieczka
Studia w Krakowie mają ogromną przewagę nad tymi w innych ośrodkach akademickich. Nie tylko miasto jest ładne, ale i życie studenckie kwitnie na potęgę. Same atrakcje. Jednak nie każdemu wolno korzystać z uroków grodu Kraka. Widziałeś Wawel? Nie? To poczekaj do drugiego roku studiów.  Pierwszoroczniakom tam wstęp wzbroniony. Nie wolno im także chodzić Sukiennicami. Dlaczego? Bo szybko zakończą uniwersytecką karierę w Krakowie. Taka ostatnia wycieczka. Zamiast więc spacerować po Krakowie, cały pierwszy rok będziesz musiał przesiedzieć w knajpie na Kazimierzu. Nie ma co narzekać, hę?

Studentowi wiatr w oczy
Tym, czy zaklinanie rzeczywistości ma sens, nie będziemy się zajmowali. Ale w magiczne praktyki wierzą nawet studenci tak z pozoru racjonalni, jak tylko mogą być przyszli inżynierowie. Otóż na Politechnice  Warszawskiej studenci wierzą, że pomyślne zdanie egzaminu zapewni im nie tylko solidna wiedza, ale także pomoc sił nadprzyrodzonych. Żeby ją otrzymać, trzeba odprawić rytuał. W dniu egzaminu należy stanąć na placu Politechniki, przed głównym budynkiem, twarzą do wiatru i trzy razy cicho powiedzieć: „Dzisiaj zdam”. Można mieć tylko nadzieję, że absolwenci PW nie mają w zwyczaju wypowiadać zaklęć przed oddaniem do użytku zaprojektowanych przez siebie mostów i wieżowców...

I bez okładki
Na studiach jest jak w wojsku. Pewne elementy stroju i wyposażenia przynależą tylko oficerom, a pierwszoroczniaki są zaledwie „kotami”. Jednym z takich atrybutów jest ładna okładka na indeks. Mogą ją  mieć tylko starsi studenci. Jeżeli „kot” – w trosce o dokument – oprawi go, szybko pożegna się ze  znajomymi z ławki. Oczywiście dlatego, że to on wyleci ze studiów, nie jego kumple. A uzasadnienie dla tego kroku ponownie jest z pogranicza demonologii i seksuologii. Czort wie, że „dziewicza” okładka nadaje się do rzucenia złego uroku. A taka w okładce to już w ogóle Dziewica Orleańska. Apelujemy więc – o zgrozo – nie zabezpieczaj!

Bilet w jedną stronę
Co ma mieć student? Student ma mieć indeks. Ale nie powinien z nim podróżować. Zwłaszcza jeśli studiuje w Warszawie, ale pochodzi spoza stolicy. Dlaczego? Bo będzie to jego ostatnia – z indeksem w dłoni – podróż w rodzinne strony. Uzasadnienie tego przesądu jest nieznane, ale można podejrzewać,
że wymyślili go zazdrośni warszawscy studenci, walczący o to, żeby podbić stołeczne statystyki dotyczące wykształcenia. Natomiast nie zmienia to tego, że dla świętego spokoju ducha lepiej nie wybieraj się do domu z zieloną książeczką w kieszeni. Po co ryzykować?

Poruszająca dziewica
Najdziwniejsze jednak przesądy dotyczą absolwentek z tytułem magistra. Na kilku dużych uniwersytetach panuje przekonanie – z pewnością krzywdzące śliczne absolwentki – że okoliczne posągi i pomniki poruszą się, gdy uczelnię ukończy... dziewica. Wierzą w to studenci np. UMK – z cokołu ma spaść pomnik stojący przed dawną siedzibą NBP. Z kolei w Krakowie swoje miejsce ma opuścić – w takim wypadku –  posąg górnika stojący przed AGH. Jednak na razie wszystkie wspomniane posągi stoją na swoich miejscach, więc może coś jest na rzeczy...

Michał Zawadzki
Poprzedni Świński biznes
Pędziwiatr Robert Kubica Następny

Nie ma jeszcze komentarzy, Twój może być pierwszy.
Dodaj swój komentarz:
Oceń artykuł:
Polityka prywatności Regulamin Reklama Kanały rss Kontakt Mapa strony
Dlaczego.com.pl   2007-2014   Wszelkie prawa zastrzeżone
   0.6085
Firma w holdingu PMPG